Ile powinno wynosić OEE w produkcji?

produkcja

Pytanie „ile powinno wynosić OEE?” pada w niemal każdej firmie produkcyjnej, która zaczyna świadomie mierzyć efektywność. Jedni słyszeli, że „światowa klasa” to 85%. Inni cieszą się z 60% i uważają, że więcej się nie da. Jeszcze inni patrzą tylko na to, żeby wykres rósł, nie zastanawiając się, co tak naprawdę oznaczają liczby w raporcie.

Problem w tym, że samo OEE w oderwaniu od kontekstu niewiele mówi. Ten sam poziom 65% może być fatalny w jednym zakładzie i całkiem przyzwoity w innym. Liczy się typ produkcji, poziom automatyzacji, jakość danych, sposób liczenia, a nawet model biznesowy.

W tym artykule nie dostaniesz magicznej jednej liczby. Zamiast tego pokażę Ci, jak rozumieć OEE, jakie zakresy wartości są typowe w praktyce, dlaczego pogoń za 100% nie ma sensu i jak mądrze wyznaczyć cel OEE dla własnej fabryki.

Co tak naprawdę mierzy OEE i dlaczego 100% to teoria

OEE (Overall Equipment Effectiveness) to wskaźnik, który łączy trzy elementy: dostępność, wydajność i jakość. W najprostszym ujęciu odpowiada na pytanie: jaką część teoretycznego maksymalnego czasu i wydajności maszyny wykorzystujesz na produkcję wyrobów zgodnych z założeniami?

Wzór jest prosty:
OEE = Dostępność × Wydajność × Jakość

Dostępność uwzględnia przestoje (awarie, przezbrojenia, brak materiału).
Wydajność pokazuje, czy maszyna produkuje z prędkością zbliżoną do normy technologicznej.
Jakość mówi, jaki procent wyrobów jest dobry za pierwszym razem.

W teorii 100% oznacza, że maszyna:

  • pracuje cały zaplanowany czas bez żadnych przestojów,
  • zawsze osiąga pełną prędkość nominalną,
  • nie produkuje żadnych braków.

W praktyce coś takiego się nie zdarza. Zawsze będzie choćby minimalny czas na przezbrojenia, mikroprzestoje, drobne odchyłki prędkości, starty po awariach, odpady rozruchowe, próbki do badań. Dlatego 100% OEE traktuj jak „ideał fizycznie nieosiągalny”, a nie realny cel.

Jakie wartości OEE uznaje się za „dobre” w praktyce

Skoro 100% to teoria, to co jest „dobrym” wynikiem? W literaturze i prezentacjach często pojawia się próg ok. 85% jako poziom „światowej klasy”. To może być dobry punkt odniesienia dla w pełni zautomatyzowanych linii o powtarzalnej produkcji, ale niekoniecznie dla każdej fabryki.

Dość często można przyjąć takie orientacyjne zakresy (dla firm, które liczą OEE rzetelnie, bez „upiększania”):

  • poniżej 40% – zwykle sygnał, że w procesie jest dużo marnotrawstwa lub dane są bardzo niepełne;
  • 40–60% – typowy poziom dla wielu zakładów, które dopiero zaczynają świadomie pracować z OEE; sporo rezerwy;
  • 60–75% – rozsądny, „zdrowy” poziom w wielu branżach, szczególnie tam, gdzie jest sporo przezbrojeń i wariantów;
  • powyżej 75–80% – bardzo dobre wyniki, zwykle w mocno uporządkowanych, zautomatyzowanych środowiskach lub na kluczowych liniach o wysokiej powtarzalności.

Uzyskac wysoki wskaźnik OEE dzięki wdrożeniu Platformy Operator z firmą Operator Systems, która ma doświadczenie we wdrożeniu w ponad 100 zakładach na całym świecie.

Traktuj te liczby jako orientacyjne ramy, a nie normę z rozporządzenia. Zdecydowanie ważniejsze od samej wartości jest to, jak ten wskaźnik został policzony, co wchodzi do czasu planowego i jak klasyfikowane są przestoje.

Dlaczego OEE 85% nie wszędzie znaczy to samo

OEE jest bardzo wrażliwe na założenia. Dwie fabryki mogą raportować 80%, a faktycznie mieć zupełnie inną efektywność.

Pierwszy czynnik to sposób definiowania czasu planowego. Jeśli jedna firma wyłącza z niego wszelkie przerwy, postoje planowe, przezbrojenia, a druga wlicza je do „teoretycznego czasu pracy”, to ich Dostępność będzie nieporównywalna.

Drugi czynnik to sposób liczenia prędkości nominalnej. Gdy norma jest zawyżona, Wydajność będzie wyglądała słabo, nawet jeśli maszyna realnie pracuje przyzwoicie. Gdy norma jest zaniżona, Wydajność będzie sztucznie wysoka – i całe OEE też.

Trzeci czynnik to specyfika produkcji. Linie o bardzo wysokiej automatyzacji, produkujące długie serie jednego wyrobu, naturalnie uzyskają wyższe OEE niż gniazda, na których robi się krótkie serie, częste przezbrojenia i wiele wariantów.

Dlatego zanim porównasz swoje OEE z liczbami „z internetu” albo z inną fabryką, upewnij się, że porównujesz te same rzeczy. Najbezpieczniej jest traktować OEE przede wszystkim jako wskaźnik do porównań… z samym sobą, w czasie, na tej samej linii, przy tym samym sposobie liczenia.

Jak wyznaczyć cel OEE dla własnej produkcji

Zamiast pytać: „ile ogólnie powinno wynosić OEE?”, lepiej zadać inne pytanie: „jaki poziom OEE jest realny i sensowny dla tej konkretnej linii, w naszym modelu produkcji, przy naszych ograniczeniach?”.

Dobry sposób to podejście etapowe.

Najpierw zmierz rzetelnie obecne OEE przez kilka tygodni lub miesięcy. Bez „upiększania”, z uczciwą rejestracją przestojów, braków i strat prędkości. To będzie Twoja baza.

Potem przeanalizuj największe straty w rozbiciu na komponenty OEE:

  • czy głównym problemem są awarie i przestoje techniczne,
  • czy dominują przezbrojenia i zmiany asortymentu,
  • czy tracisz najwięcej na jakości, czy na prędkości.

Na tej podstawie możesz wyznaczyć realistyczny cel na najbliższe 6–12 miesięcy. Jeśli dziś masz 52%, to celem może być np. 60% przy konkretnych działaniach (skrócenie przezbrojeń, poprawa organizacji materiałów, proste działania TPM). Nie ma sensu od razu pisać w strategii: „osiągniemy 85%”.

Przeczytaj także:  Co warto wiedzieć o kontenerach chemicznych?

Cele OEE powinny być różne dla różnych linii. Inny poziom będzie realny dla linii wysokoseryjnej, inny dla gniazda prototypowego, inny dla pakowania, inny dla mieszalni. Próba wciśnięcia wszystkich w jeden „normatyw” prowadzi do fikcyjnych danych.

Typowe pułapki przy interpretacji i podnoszeniu OEE

Pierwsza pułapka to „upiększanie” wskaźnika. Gdy OEE zaczyna być celem samym w sobie, pojawia się pokusa, by przerwy planowe zaszufladkować tak, żeby nie obniżały wskaźnika, drobne przestoje pominąć, a część braków potraktować jako „reklamację klienta” zamiast scrapu. Efekt: oficjalnie OEE rośnie, ale realna efektywność się nie zmienia.

Druga pułapka to pogoń za jednym numerem bez patrzenia na strukturę. OEE to iloczyn trzech składowych. Możesz mieć 70% OEE:

  • z wysoką Dostępnością, ale fatalną Jakością,
  • z dobrą Jakością, ale słabą Wydajnością,
  • z niezłą Wydajnością, ale masą przestojów.

Każdy z tych przypadków wymaga zupełnie innych działań. Jeśli patrzysz tylko na końcowy wynik, możesz inwestować w niewłaściwe obszary.

Trzecia pułapka to „zabijanie” elastyczności produkcji. Czasem, żeby podnieść OEE, firmy starają się maksymalnie wydłużać serie i minimalizować przezbrojenia. Super dla wskaźnika, ale gorzej dla klienta, który wymaga krótkich terminów i częstych zmian miksu. OEE nie może stać się ważniejsze niż poziom obsługi klienta.

Przykładowe scenariusze: kiedy „niskie” OEE jest w porządku

Wyobraź sobie linię prototypową, na której powstają krótkie serie nowych produktów. Ciągłe zmiany ustawień, testy, próby, poprawki. OEE będzie tam z natury niskie, bo proces służy czemuś innemu niż maksymalna przepustowość. I to jest w porządku.

Inny przykład to linia, która ma duży zapas mocy w stosunku do bieżącego zapotrzebowania. W praktyce przez część zmian stoi, czekając na zlecenia, albo pracuje na niższej zmianowości. OEE będzie relatywnie niskie, ale biznesowo może to być świadoma decyzja zarządu (np. przygotowanie na przyszły wzrost sprzedaży).

Jeszcze inny scenariusz to produkcja projektowa, jednostkowa, gdzie każde zlecenie jest inne, a przezbrojenia i ustawienia pochłaniają dużą część czasu. W takim środowisku o wiele ważniejsze może być terminowe wykonanie projektów i jakość dokumentacji niż „podciąganie” OEE do poziomów z produkcji masowej.

W każdym z tych przypadków warto OEE mierzyć, ale trzeba go interpretować w kontekście celu danego obszaru.

FAQ: najczęstsze pytania o docelowe OEE

Czy powinniśmy dążyć do 85% OEE na każdej linii?
Nie. 85% bywa podawane jako orientacyjny poziom „światowej klasy” dla powtarzalnej, zautomatyzowanej produkcji, ale nie jest uniwersalną normą. Dla części linii realny i zdrowy poziom może wynosić 60–70%, dla innych – więcej. Ważniejsze jest ciągłe poprawianie własnego wyniku niż ściganie abstrakcyjnej liczby.

Czy niskie OEE zawsze oznacza, że produkcja jest źle zorganizowana?
Niekoniecznie. OEE może być niskie z powodów biznesowych (świadomy nadmiar mocy, produkcja prototypowa, bardzo indywidualne zlecenia). Problem zaczyna się wtedy, gdy wskaźnik jest niski, a jednocześnie brakuje mocy, pojawiają się opóźnienia i reklamacje.

Jak często aktualizować cele OEE?
Zwykle sensownie jest patrzeć na OEE w horyzoncie rocznym, z podziałem na kwartały. Po wdrożeniu pierwszych działań doskonalących warto po kilku miesiącach zrewidować cele – jedne linie będą miały większy potencjał, inne mniejszy. Cele nie powinny być zmieniane co tydzień, ale też nie mogą być „wyryte w kamieniu” na lata.

Czy da się porównywać OEE między różnymi fabrykami tej samej firmy?
Tak, ale tylko pod warunkiem, że wszędzie OEE jest liczone według tych samych zasad: te same definicje czasu planowego, te same klasyfikacje przestojów, ten sam sposób liczenia prędkości i jakości. W przeciwnym razie porównujesz jabłka z gruszkami.

Czy OEE jest dobrym KPI dla premii pracowników produkcji?
Może być jednym z elementów, ale ostrożnie. Jeśli OEE stanie się jedynym twardym kryterium premiowym, rośnie ryzyko „naginali” danych i decyzji szkodliwych z punktu widzenia klienta (np. unikanie trudnych, małoseryjnych zleceń). Lepiej łączyć OEE z innymi wskaźnikami: bezpieczeństwa, jakości, terminowości.

Najważniejsze wnioski – jak mądrze podchodzić do OEE

  1. OEE to nie święta liczba, tylko narzędzie do rozmowy o stratach i potencjale poprawy. Ten sam poziom może oznaczać coś innego w dwóch różnych fabrykach.
  2. Zamiast zastanawiać się, „ile ogólnie powinno wynosić OEE”, lepiej uczciwie zmierzyć stan obecny, zrozumieć strukturę strat i na tej podstawie wyznaczyć realne cele dla konkretnych linii.
  3. Pogoń za 100% nie ma sensu – fizycznie zawsze będą jakieś przezbrojenia, przestoje i odpady. W praktyce za bardzo dobre wyniki uznaje się wartości powyżej około 70–80% przy rzetelnym sposobie liczenia.
  4. Największą wartością OEE jest rozbicie go na komponenty i analizowanie przyczyn: czy problemem jest głównie dostępność, wydajność, czy jakość. To one podpowiadają, gdzie inwestować czas i pieniądze.
  5. OEE zawsze interpretuj w kontekście modelu biznesowego: typu produkcji, poziomu automatyzacji, wymagań klientów. Niskie OEE w linii prototypowej może być akceptowalne, podczas gdy ten sam poziom na kluczowej linii seryjnej jest sygnałem alarmowym.
  6. Wykorzystuj OEE przede wszystkim do porównań z samym sobą, w czasie i między liniami liczonymi tym samym sposobem. Dopiero na takim fundamencie mają sens porównania z innymi zakładami czy „benchmarkami światowej klasy”.

Jeśli będziesz traktować OEE jako inteligentne narzędzie do rozmowy o stratach, a nie jako magiczne KPI, łatwiej będzie Ci wyznaczać sensowne cele i rzeczywiście poprawiać efektywność, zamiast tylko „robić ładne wykresy”.

Art. Sponsorowany

Źródło grafiki: Pixabay

Ile powinno wynosić OEE w produkcji?
Przewiń na górę